środa, 20 września 2017

Nie odcinam pępowiny

Witajcie
Dzisiaj chciałam Wam pokazać, co powstało w nagłym przypływie weny, która mnie złapała w ostatni weekend i kazała mi zacząć szykować elementy do kartek, w naszej wspólnej kartkowej zabawie u Ani. W tym miesiącu inspiruje nas Ola, zwana również Papierolką i tematy są takie bardzo "jej". Jak zobaczyłam pierwszy, a mianowicie: czarno-białe Boże Narodzenie to od razu wiedziałam, że chcę usupłać frywolne bombki czarne i białe (inspiracją było TO zdjęcie). Ochoczo wzięłam się do pracy, biała nitka nawet była na czółenku, zrobiłam jeden rząd, na drugi dowinęłam białej nici i skończyłam kółkeczko- bombkę, a że było późno to poszłam spać. Rano …. ZONK,  pierwsze kółko było w kolorze ecru, a drugie białe. Tak się kończy supłanie po nocy. Trzeba było robić od nowa, ale jak już zrobiłam, zaczęłam przymierzać, to się ułożyła kartka i jest tak:




Nie wiem, czy nie jest zbyt bogato w te czarno-białe kolory i wzory, ale założenie spełnione.

Na drugi rzut poszła kartka w stylu C&S czyli tzw kazik, na okoliczność. U mnie okoliczność Bożego Narodzenia. W pracy użyłam odlewu z foremki, którą kupiłam na AliExpress. Pierwszy raz spróbowałam "coś " kupić i się udało, trwało to chyba za trzy tygodnie, ale wszystko do mnie dotarło, głównie silikonowe formy, a jest ich ogromny wybór, bo są one przeznaczone do robienia dekoracji cukierniczych. Ja jednak użyłam glinki i powstała choinka. Nie wiedziałam jak odlew będzie się zachowywał na kartce, więc go polakierowałam i testuję, czyli "macam" codziennie i na razie nic się nie dzieje. Do odlewu dodałam w zasadzie tylko tło i …..




nieskromnie powiem, że ta kartka bardzo mi się podoba. Zdjęcia robione na szybko, między kropelkami deszczu, co widać na ostatnim zdjęciu.

To teraz jeszcze folkowa Wielkanoc. Początkowo miało być tło z jakiejś serwetki, ale potem, przyszedł mi do głowy pomysł, żeby wykorzystać quilling i spróbować zrobić z niego wzór haftu np kaszubskiego (bo jednak wzory łowickie są trudniejsze) - wzorowałam się TYM zdjęciem.




Żeby było widać, że chodzi o Wielkanoc dokleiłam napis Alleluja, ale jest też kształt jajka. Chyba jednak widać, a cała kartka też chyba dosyć ciekawie wyszła.

Jak widać powyżej poradziłam sobie sama z kartkami w tym miesiącu, bez pomocy Dorotki, ale zdecydowanie nie odcinam pępowiny i nasze warsztaty będą i będą i będą. To, że się udało, to suma przypadku, napływu weny i już odebranych lekcji. Jeszcze raz dziękuję także Hubce, za liczne "przydasie", które powoli wykorzystuję.
To jeszcze zdjęcie rodzinne:


kolaż:


i baner zabawy u Ani


Muszę się Wam przyznać, że nie przypuszczałam dołączając do Aninej zabawy w styczniu, że sprawi mi ona tyle radości. Dziękuję Dziewczyny, dziękuję bardzo :-)
A jeżeli chodzi o radość, to jeszcze chciałam Wam pokazać jaką piękną kartkę dostałam od Marysi, z cudnie wyszytym haftem - dziękuję bardzo Marysiu, zrobiłaś mi dużą przyjemność.



Na tym kończę na dzisiaj, mówię do zobaczenia i pozdrawiam serdecznie

Justyna

niedziela, 17 września 2017

Sklep w paski

Witajcie
Dzisiaj, na koniec weekendu chciałam pokazać pracę, którą przygotowałam w ramach naszej wspólnej nauki decu. Tym razem inspiruje nas Renia, a tematem są paski. Po namyśle sięgnęłam po pomysł, który już od jakiegoś czasu kołatał mi się po głowie, a mianowicie - "zrób porządek w swoich frywolnych-biżutkach". Na początek padło na kolczyki, bo zwłaszcza te dłuższe wrzucone do skrzynki się niszczą, wyginają itp. Gdzieś? kiedyś? widziałam takie skrzynki, w środku których były rozwieszone sznurki, a na nich różne ozdoby - spodobało mi się i pomyślałam, że wykorzystam zwykłą drewnianą tacę, w bokach nawiercę otwory, przeciągnę sznurki, oczywiście trochę ozdobię. Tak też zrobiłam, ale ozdobiłam głównie boki, a na zewnętrznej ich części zmalowałam właśnie paski. We wnętrzu jest serwetka, którą dostałam w szybkiej wymiance z Hubką, od której dostałam całą górę "przydasi", więc powoli wykorzystuję. Paski trochę od linijki, a trochę "od ręki" co widać, ale nazwijmy, że to efekt zamierzony. Czas już pokazać, więc na początek zbliżenie pasków i nie tylko




Ponieważ kolory były dosyć jaskrawe lub jak kto woli energetyczne delikatnie je pomazałam metodą "suchego pędzla" i pokropkowałam, co uwielbiam.
To może teraz bardziej poglądowe zdjęcia :-)





Za tło robią tutaj moje ulubione hortensje. Zdjęcia robione szybko, pomiędzy kropelkami, bo pogoda nas nie rozpieszcza. A hortensje mam piękne:


ale, ale może jeszcze pokażę taco-stojak z zawartością i w tym wydaniu właśnie kojarzy mi się ze sklepem. A ten efekt już tak sobie mi się podoba. Postanowiłam jednak zostawić mój sklep, gdyż takie przechowywanie frywolnych kolczyków jest bardzo wygodne i nawet udało mi się odnaleźć co najmniej kilka zapomnianych par:




Paskowata taca wędruje do Reni na naszą już 25 lekcję wspólnej nauki decu:


chyba będę w tym miesiącu pierwsza, ale mam nadzieję, że Wy także coś dorzucicie :-)

Na tym kończę, jak obiecywałam prawie się udało bez frywolitki, bo była tylko delikatnym tłem :-) Dziękuję Wam bardzo za wszystkie tak miłe słowa pod poprzednimi postami - BARDZO DZIĘKUJĘ

pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia wkrótce

Justyna

P.S.
muszę jednak jeszcze jedno zdjęcie pokazać, a mianowicie paski w Marcinkach, bo tak u nas nazywa się te jesienne astry:


Pa :-)

czwartek, 14 września 2017

Znowu

Witajcie
Jak usiadłam do pisania posta, to "naszła mnie" właśnie taka refleksja jak wyżej, że "znowu" się powtarzam i będzie o tym samym, ale przecież o tym jest mój blog. Cały czas o mojej przygodzie, tudzież mam nadzieję niekończącej się opowieści, z rękodziełem. Ach, zadumałam się, ale tak mi się podoba i na razie tak zostanie :-)
Będzie więc "znowu" o frywolitce i "znowu" o Islandii :-) Chciałam pokazać drobiazgi, jakie poleciały do Dziewczyn, które prawidłowo odpowiedziały na pytanie, gdzie byłam na wakacjach. A ponieważ była to Islandia (pokazywałam TUTAJ), to i upominki chciałam zrobić takie a'propos :-)
Użyłam pięknego kordonka Lizbeth w kolorze ciemnografitowym nr 606 i białych koralików z delikatnymi spękaniami (jadeit wężowy), komplety otrzymały roboczą nazwę "wulkaniczny pył", bo najbardziej kojarzą mi się z widokiem lodowca na którym widać poszczególne warstwy pokryte pyłem wulkanicznym  - patrz niżej



Na początek powstały dwa podobne komplety: kolczyki i zawieszki, a potem jeszcze kolejne, więc poniżej tylko zdjęcia przykładowe:



Kamienie w tle oczywiście przywiezione z Islandii :-)



czyli razem mamy komplet:



Tak jak pisałam kompletów powstało kilka, bo najpierw dwa, potem jeszcze dla mojej Przyjaciółki-Sąsiadki (to nie ta sama co w poprzednim poście, od błękitów), potem jeszcze jeden, a na końcu dla mnie, bo mi się także ta wersja spodobała :-) A dla siebie zrobiłam jeszcze bransoletkę z użyciem czarno-białej masajki, tej co na zdjęciu powyżej. Pokażę więc tylko bransoletkę (tym razem w zieleniach):



i zawieszkę na hortensjowym tle:


Uważam, że ten prosty wzór bardzo ładnie się sprawdził w takim połączeniu. Zresztą Dziewczyny pisały, że im się podoba :-)
Na tym kończę, postaram się następnym razem pokazać inną technikę, niż frywolitkę :-) Moje serce raduje się jednak, kiedy kolejne osoby dołączają do naszej reaktywowanej frywolnej zabawy LINK :-)
Dziękuję wszystkim zaglądającym, dziękuję za tak wiele miłych i motywujących słów pod poprzednim błękitnym postem - DZIĘKUJĘ BARDZO :-)

pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia

Justyna

piątek, 8 września 2017

Gwiazdka z nieba :-)

Witajcie :-)
Jak to jest z tą gwiazdką, da się ją dostać, złapać, czy dosięgnąć? Szczerze mówiąc nie wiem, więc żeby nie mieć kłopotu, to postanowiłam ją zrobić. A ponieważ nie jestem pazerna, to jest ona dla mojej przyjaciółki. To moja najlepsza Przyjaciółka, więc jak ostatnio wyraziła chęć otrzymania "jakiejś mojej frywolno-biżuteryjnej pracy" i to w błękicie, to ochoczo zabrałam się do pracy. Nikogo chyba nie dziwi, że moi przyjaciele także lubią niebieski? to chyba oczywiste :-)
Powstał komplet, który otrzymał roboczą nazwę "gwiazdka z nieba".
Na początek klasyczne już u mnie kolczyki czyli kółko-łuczek. Do tego nitka, tym razem Aida 20 w kolorze szafirowym i fasetowane kulki agatu laguna (6 mm) oraz dagery. Ale to nic nadzwyczajnego, więc jeszcze powstała bransoletka, w wersji jakby połączonych elementów kolczykowych, tylko że łączonych za pomocą frywolitki i jest tak:


i tak:


Fajnie, ładnie, ale i tutaj miałam jeszcze niedosyt i postanowiłam pokombinować i zrobiłam kolczyki w nowym dla mnie wzorze:



Agaty, zamknięte w kółkach frywolitkowych połączyłam w "pięciogronka" i mamy kolczyki w wersji II. Ten pomysł bardzo mi się spodobał, więc spodziewajcie się kolejnych wersji :-)
Komplet zaczął się więc rozrastać


a na koniec zrobiłam jeszcze zawieszkę już w klasycznym wzorze i tak prezentuje się całość:


Komplet kojarzy mi się z błękitem, prawie granatem, nieba na którym skrzą się agatowe gwiazdy. Jeżeli Ktoś woli, może przyrównać dagerowe kolczyki do komet z ogonem, albo …. a zresztą niech każdy kombinuje na własną rękę :-) Dla mnie najważniejsze, że Przyjaciółce się baaaardzo spodobał i nosi.
A ponieważ Szuflada ogłosiła wyzwanie pt Nieboskłon, to nie mogę odmówić sobie dorzucenia mojej pracy, do tego zacnego towarzystwa :-)


Konkurencja już jest ogromna, a co będzie do końca miesiąca? Ale co tam, frywolitka dobra na wszystko.
Na dzisiaj kończę, mam nadzieję, że nie macie dość moich frywolnych prac, bo kolejne posty mogą być w podobnej tematyce :-) Dziękuję Wam bardzo, bardzo za wszystkie miłe słowa pod poprzednim kolczykowym postem :-)
A teraz już mówię do zobaczenia i pozdrawiam Was Bardzo serdecznie

Justyna

poniedziałek, 4 września 2017

W koło Macieju

Witajcie :-)
Bardzo się cieszę, że spodobał Wam się pomysł reaktywacji wspólnego frywolitkowania. Serce moje radują także Osoby, które deklarują chęć nauki. Uwierzcie, to da się "ogarnąć", a potem już jest z górki. Wiem, że tak przez internet czasem trudno pomóc, ale gdybyście miały jakieś problemy, czy pytania, piszcie, nawet mogę nauczyć się video połączenia skypowego. A jeżeli ktoś jest w pobliżu stolicy to chętnie się spotkam i pokażę co umiem :-)

Jak łatwo się domyślić dzisiaj będzie znowu frywolnie, ale aż nie wiem, czy powinnam pokazywać, bo mam same najprostsze drobiazgi. Zrobiłam je głównie w wakacje, bo chciałam przetestować różne rodzaje i kolory nici, bo naobiecywałam, że zrobię jakiś drobny prezent, bo mnie wciągnęło łączenie różnego rodzaju koralików itp itd. Ta drobnica bardzo pasuje do naszego pierwszego tematu "kółko i łuczek". Jeżeli byłaby potrzeba to mogę zrobić krótki kurs, ale nie wiem czy jest go do czego robić.
Ok, ok, już koniec gadania, czas pokazać.
Na początek powstały kolczyki będące wynikiem eksperymentów zielono-czerwonych. Do zdjęć pięknie zapozowały liście przywrotnika:




Eksperyment dotyczył także użycia koralików o nazwie "dager", które ślicznie wydłużają kolczyki i cudnie "dyndają" podczas noszenia :-)

 (troszkę się koronka zmoczyła)

To jak tak dobrze poszło, to potem były jeszcze jasno szare (zdjęcie bardzo robocze)


i jasno-zielone, z lekko skręconymi łezkami



A potem to już czyste szaleństwo, bo w ruch poszły cieniowane kordonki z różnymi koralikami i kamykami (zdjęcia przy sztucznym świetle, bo robione tuż przed wydaniem):





Muszę powiedzieć, że wcale nie jest łatwo zrobić dwa takie same kolczyki z cieniowanej nitki. Często też jest tak, że melanżowe kolory fajnie wyglądają w kłębku, a potem mam problem co z nich zrobić, ale tutaj się chyba udało :-)


a na koniec jeszcze takie:




To nie są te same, ale podobne do pokazywanych wcześniej np TUTAJ. Były jeszcze inne, ale niektóre zostały porwane przed zrobieniem fotek.


Uff, na dzisiaj tyle, chociaż zapewne do drobiazgów kolczykowych jeszcze wrócę (w pokazywaniu oczywiście, bo już powstały)  i tak "w koło Macieju".
A zwróciliście uwagę, jak mało tutaj (oczywiście jak na mnie) niebieskiego? :-)

Kończę więc, nadal namawiam do prób. Z rozmysłem nie dorzucam kolczyków do zabawy, bo chcę zrobić coś specjalnie na temat

pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia

Justyna